"Kierunek bardzo dramatyczny dla chorych". Była minister zdrowia bije na alarm
Sejm zdecyduje w czwartek w sprawie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
Pod wnioskiem o wotum nieufności podpisało ponad 160 posłów PiS, którzy zarzucają minister, że nie przedstawiła żadnej spójnej strategii naprawy systemu ochrony zdrowia wobec pogarszającej się sytuacji w tym systemie.
We wniosku o wyrażenie wotum nieufności Jolancie Sobierańskiej-Grendzie zarzucono, że „jedynym namacalnym osiągnięciem jej kadencji jest pozostaje nieudolnie ukrywana lista drastycznych cięć w budżecie NFZ”.
W budżecie NFZ na 2026 wynoszącym 221 mld zł jest luka sięgająca według ostatnich szacunków 18 mld zł. Od 1 kwietnia NFZ ograniczył finansowanie niektórych badań diagnostycznych, co w 2026 roku ma przynieść 625 mln zł oszczędności.
W środę sejmowa Komisja Zdrowia zaopiniowała wniosek negatywnie. Wszystko wskazuje na to, że minister zdrowia zachowa stanowisko.
Dramatyczna sytuacja w ochronie zdrowia. PiS chce odwołania minister
Katarzyna Sójka, poseł PiS, była minister zdrowia w rozmowie z DoRzeczy.pl zauważyła, że po wczorajszym posiedzeniu Komisji Zdrowia nie ma wątpliwości, że to oznacza, że Jolanta Sobierańska-Grenda "nie zboczy, nie zejdzie z obranego przez siebie kursu cięć i będzie dalej realizować tabelę, którą przedstawiła posłusznie ministrowi finansów jesienią, a której wiele elementów już zrealizowała".
– Niestety, to jest kierunek bardzo dramatyczny dla chorych – oceniła.
Poseł PiS stwierdziła, że podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia "minister nie przedstawiła w zasadzie żadnych argumentów, które miałyby udowodnić, że te kierunki są dobre".
– Zapytałam, czy wprowadzając cięcia, chociaż się zastanowiła, jaki to będzie miało wpływ na ilość badań, na przesunięcie kolejek, czy mają jakieś dane, bo w sposób odpowiedzialny powinna do tego podejść, planując tak daleko idące cięcia, które uderzają w ryczałty miesięczne i ryczałty roczne w wielu placówkach w ramach badań. Myślę, że powinno się przeanalizować, jakie będą skutki, bo taka jest odpowiedzialność ministra zdrowia – tłumaczyła.
"U minister zdrowia nie ma żadnej refleksji"
Katarzyna Sójka oceniła, że u minister zdrowia nie ma żadnej refleksji, nie usłyszeliśmy żadnych konkretów.
– Wręcz dla mnie to jest żenujące, że słyszeliśmy, że "trzeba działać, będziemy analizować, rozwijamy, będziemy rozwijać, rozmawiamy, będziemy rozmawiać". To są rzeczy, które można opowiadać w kółko i pani minister to robi na różnych konferencjach, również siedząc w panelach z gigantami prywatnej ochrony zdrowia. Być może dogaduje się z nimi właśnie na tych panelach – mówiła.
Zwróciła uwagę, że "pacjenci, którzy dzisiaj mają przesuwane terminy, nie mogą się ich doczekać, a cierpią z powodu swoich dolegliwości zdrowotnych".
– Zwyczajnie ci, których stać, łapią się za kieszeń i idą do sektora prywatnego, którego udział wzrasta w ostatnim roku szczególnie dramatycznie – podkreśliła.